Którejś nocy skończyłam czytać książkę. Nie pamiętam, co to było, ale skoro zarwałam noc, musiało to być coś dobrego, bo długo nie mogłam zasnąć. Przewracając się z boku na bok nagle wpadła mi do głowy myśl o blogu. O blogu o książkach...I w tym samym momencie wymyśliłam, że nie będzie to miejsce, w którym będę recenzować przeczytane przez siebie dzieła. Nie jestem w tym dobra, nie chce mi się opisywać fabuły, wprowadzać do niej czytelnika. Ja mam ochotę tylko napisać swoje pierwsze odczucia po zakończonej lekturze, wyrazić swoją opinię. No dobrze, ale od tego mam konto na lubimyczytac.pl -mogę sobie przyznawać dowolną ilość gwiazdek i dzięki temu mieć jakiś pośredni wpływ na ogólna ocenę danej książki.Więc o czym miałabym pisać bloga? Ano o tym, jak jakieś dzieło wpłynęło na moje życie :) tamtej nocy tak sobie myślałam, że tak na szybko potrafię wymienić kilka takowych, bez którego moje życie nie byłoby takie, jak jest teraz. Miałam tez nadzieję, że o kilku też sobie przypomnę. A przede wszystkim wierzę głęboko, że jeszcze mnóstwo takich dziel przede mną.
Odkąd mam czytnik e-booków, czytam wręcz maniakalnie. Czasami jest to jedna książka na 3 dni, ale coraz częściej jest to jedna książka na dzień. I naprawdę wydaje mi się, że czytam zdecydowanie za dużo :) Natomiast pozbywam się tego wrażenia, gdy nagle trafiam na coś fantastycznego, od czego nie potrafię sie uwolnić, albo na coś tak beznadziejnego, że wiem, że to była strata czasu. Ale takie doświadczenia też są dla mnie niezwykle ważne i wartościowe. Dlaczego? Będzie o tym osobny wpis, cierpliwości :)
Tak się zastanawiam, jaka jest szansa, że ktokolwiek tu trafi, że jest w tym sens? I za cholerę nie znam odpowiedzi...Dwóm osobom powiedziałam o tym, że myślę o blogu. Jedną jest mój ukochany mąż i najlepszy przyjaciel, a drugą moja bardzo dobra koleżanka, z zadatkiem na przyjaciółkę (Asia, if you know what i mean). I wiem jedno, nie chciałabym, żeby to czytali. Nie mam chyba wystarczającej odwagi. Bo niby już teraz bardzo dobrze mnie znają i w ogóle, ale jednak wystawić się na opinię obcej osoby jest mi dużo łatwiej, niż tej bliskiej. Wspomniana Asia mi wtedy odpowiedziała, że przynajmniej od niej zawsze usłyszę prawdziwą opinię i chyba lepiej zostać oblanym kubłem zimnej wody przez osobę, której na tobie zależy. No niby tak, ale zdecydowanie bardziej będzie to wtedy dla mnie bolesne. Nie wiem, czy wytłumaczyłam to wystarczająco. Jeśli nie, to cóż, nie umiem inaczej :) sorry, taki klimat :)
Od tamtej nocy minęło już sporo czasu.Hmmm, ponad dwa miesiące. Jestem leniem przeokropnym i nijak nie mogłam się za to zabrać. Samo blogowanie mnie przeraża, bo nie jestem zbyt mocna w komputerach :) Ale dziś mam wenę, a przede wszystkim mam chwilę czasu, więc może dziś będzie ta pamiętna data nie tylko ze względu na to, że w końcu się za to wzięłam, ale przede wszystkim dlatego, że wzięłam się za to na poważnie i zamierzam w to wejść całą sobą...
Od tamtej nocy minęło już sporo czasu.Hmmm, ponad dwa miesiące. Jestem leniem przeokropnym i nijak nie mogłam się za to zabrać. Samo blogowanie mnie przeraża, bo nie jestem zbyt mocna w komputerach :) Ale dziś mam wenę, a przede wszystkim mam chwilę czasu, więc może dziś będzie ta pamiętna data nie tylko ze względu na to, że w końcu się za to wzięłam, ale przede wszystkim dlatego, że wzięłam się za to na poważnie i zamierzam w to wejść całą sobą...
Więc teraz przychodzi czas na prośby i błagania. Droga Czytelniczko (łamane przez Drogi Czytelniku, jeśli jakimś cudem takowy tu zbłądzi) błagam, zaklinam, proszę, zostaw tu po sobie jakiś ślad. Bo wydaje mi się, że jednak chcę pisać tego bloga nie dla siebie (bo przecież ja to wszystko wiem :)), tylko po to, żeby ktoś poznał moją historię i został nią już bezpowrotnie urzeczony, a co! Zapraszam więc do mojego świata książek :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz